środa, 16 stycznia 2019

Zimowe noce 9


Wchodząc do domu, poczuła jak powoli dochodzi do siebie, ciepło bijące z kominka rozgrzewało zmarznięte dłonie Luizy. Domek był cały drewniany, w salonie przy kominku stała żywa choinka, a na ścianach wisiało pełno starych, czarno-białych portretów przedstawiających szczęśliwe młode małżeństwa w dniu swojego ślubu. Z pewnością są to przodkowie mężczyzny, który tu mieszka. Salon był przepełniony książkami, regały pięły się pod sam sufit, pokój wyglądał jak mała, przyjemna biblioteka. Były też schody, prowadzące do góry oraz wyjście na taras. W powietrzu unosił się przyjemny leśny zapach bijący od choinki. Na dodatek w domu znajdował się również pies rasy border collie, tak że wszystko wydawało się Luizie jakby z amerykańskiego snu.
-Napijesz się czegoś?- przerwał milczenie mężczyzna
-Chętnie…- odpowiedziała niepewnie Luiza
Po chwili Luisa i, jak się okazało, Aleksy, usiedli w salonie przy kubkach gorącej czekolady.
Luisa opowiedziała mężczyźnie całą swoją historię związaną z dzieckiem, które nawiedza ją swoim płaczem oraz domem nieopodal lasu i rodzinie, która nagle zniknęła… Mężczyzna słuchał kobiety nie przerywając jej. Kiedy skończyła, Aleksy chwycił Luizę za dłoń i poprowadził ją do ściany, gdzie wisiały wszystkie te tajemnicze portrety.
-Widzisz tę parę u góry, od lewej? To moi dziadkowie. Mieszkali w chatce pod lasem. Mieli dzieci i wiedli spokojne życie. Ale pewnego zimowego wieczoru, jak ten, w rodzinie zdarzyła się tragedia… Luisa usłyszawszy te słowa czuła jak dreszcz przechodzi przez całe jej ciało. Nie mogła uwierzyć w to, że los przyprowadził ją tutaj, do mężczyzny, który zaraz rozwiąże jej zagadkę…







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz