Zbliżając się do domu, coraz bardziej
wzrastała w niej ciekawość. Zastanawiała się czy ktoś nadal zamieszkuje chatkę.
Znajdowała się tak blisko lasu, że w powietrzu można było bez trudu poczuć
świeżość młodych sosen. Rozglądając się dookoła zauważyła, że w okół małej
chaty rosną wysokie krzaki i chwasty, ogród był zaniedbany i zarośnięty, dawno
nie było widać tu ludzkich śladów. Porośnięte mchem schodki, które prowadziły
do domu zapadały się, dach był stary i nierówny, brakowało mu dachówek. Obok znajdowała się stara, drewniana,
poniszczała studnia W dobrym stanie utrzymała się jedynie czerwona cegła, z
której zbudowano dom. Słońce, które powoli zanikało za horyzontem odbijało się stłuczonej
szyby w oknie domu. Mimo, że Luisa bała się być tam sama, podeszła do drzwi.
Wyciągnęła rękę i pewnym gestem złapała masywną klamkę, jednocześnie bojąc się,
że w domu zastanie jakiegoś domownika, który żyje na tym pustkowiu, odcięty od
świata, niebezpieczny, czekający na ofiarę. Serce biło jej szybciej i nagle
poczuła przypływ adrenaliny i dreszcz przechodzący przez całe jej ciało. Miała
ochotę wrócić do domu, zwłaszcza, że Słońce zniknęło już za horyzontem.
Nacisnęła klamkę, jednak drzwi były zamknięte. Jedynie dziurka od klucza mogła
zdradzić, co jest w środku. Luisa pochyliła się do drzwi i jednym okiem wpatrywała
się w okrojony obraz wnętrza. W środku było pusto i brudno. Widać było kłęby
kurzu i wielkie pajęczyny zwisające z sufitu. Po prawej stronie domu znajdowały
się schody, prowadzące prawdopodobnie na strych, jednak ich górna część
zniknęła w mroku domu. Na wprost można było ujrzeć stary, kaflowy piecyk
kuchenny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz