Koszmary Luizy były nieodłączną częścią
jej życia, ale to co działo się w jej snach teraz, było zbyt frustrujące. Stale
powtarzająca się wizja płaczącego dziecka nie dawała jej funkcjonować jak
dawniej. Czuła jakby spoczywał na niej jakiś obowiązek dowiedzenia się co to
może być za dziecko, które przez sen, jakby prosiło ją o pomoc. Postanowiła
dowiedzieć się czegoś więcej o rodzinie, która nagle zniknęła z chatki pod lasem.
Nakarmiła kota i bez wahania zdecydowała zabrać klucze i wsiąść w auto, aby
odwiedzić ludzi z wioski i przeprowadzić pewnego rodzaju śledztwo. To był ciemny,
grudniowy dzień. Śnieg zaczął sypać, okrywając wszystko dookoła białą peleryną.
Kiedy Luisa była już w drodze, a miała przed sobą jeszcze pięćdziesiąt
kilometrów, zerwała się ogromna zamieć śnieżna. Śnieg z deszczem sypał prosto
na przednią szybę auta, tak że w ogóle nie było widać drogi. Luisa jadąc sama
pośród lasów bała się, że dzisiaj nie dotrze do celu. Lokalne radio podawało
informację o wichurach, które spowodowały pierwsze szkody, zerwane linie
elektryczne i zwalone drzewa. Padało coraz mocniej. Teraz już kobieta była za
na samą siebie, że przyszło jej do głowy ruszać się z domu w taką pogodą, kiedy
grudzień coraz bardziej dawał się we znaki. Zwłaszcza, że zawsze kiedy ogładała
straszne filmy, śmiała się raczej z jego bohaterek, z tych ładnych blondynek, które
nigdy nie boją się niczego, jakby były uzbrojone w najlepszą broń i przeszły
dziesięć kursów samoobrony i jak usłyszą jakiś stukot w piwnicy, schodzą na dół
nieustraszone, po czym odkrywają coś brutalnego, albo same zostają zaatakowane.
I nasuwało jej się jedno pytanie: “i po co tam schodziłaś głupia?” Ale teraz
kiedy prowadząc auto, zauważyła przed sobą wielki konar drzewa przecinający
drogę, pomyślała, że sama jest chyba jedną z tych naiwnych kobiet, które udają
nieustraszone i mimo niebezpieczeństwa brną w ryzyko.
czwartek, 22 listopada 2018
wtorek, 20 listopada 2018
Zimowe noce 4
Luisa vió también un armario abierto donde
estaban colocados abrigos del hombre,
cosas de mujeres y el resto de todas cosas desordenadas y abandonadas. Pero lo
que llamó la atención de Luisa eran los juegetes
desparramados por el suelo. Se dio cuenta de que aquí vivía un niño. Pero en
este tiempo no había nadie en la casa. Ahora cuando Luisa, como una mujer de
treinta años, mencionaba esta escena de su vida, se profundizó más en esta
situación. Se dió cuenta de que la familia que vivía allí dejó la casa inesperadamente,
dejando todas sus cosas en casa. La familia no podía mudarse en circunstancias
normales, porque nadie dejaría sus cosas en casa. Parecía que la familia huyó
de la casa o alguien les expulsó. Luisa estaba imaginándose cómo es la casa
ahora, si alguien durante estos veinte años de su vista allí vinió a vivir a
esta cabaña. Tenía
las ganas de volver al pueblo y comprobar la cabaña e incluso preguntar a los
lugareños por la familia que vivía bajo el bosque y abandonó la casa. Luisa no
sabía porque esta situación provocó en ella tanta curiosidad, especialmente que
llevó veinte años de su visita allí, pero sabía que quiere volver al pueblo.
Mientras tanto, cuando se oscuró, Luisa se metió en la cama y cierró los ojos.
Estaba durmiendo cuando de repente oyó un sonido conocido: el lloro del niño,
pero esta vez vio algo más. El lloro venía de la cabaña que mencionaba el día
antes.
środa, 7 listopada 2018
Zimowe noce 3
Zbliżając się do domu, coraz bardziej
wzrastała w niej ciekawość. Zastanawiała się czy ktoś nadal zamieszkuje chatkę.
Znajdowała się tak blisko lasu, że w powietrzu można było bez trudu poczuć
świeżość młodych sosen. Rozglądając się dookoła zauważyła, że w okół małej
chaty rosną wysokie krzaki i chwasty, ogród był zaniedbany i zarośnięty, dawno
nie było widać tu ludzkich śladów. Porośnięte mchem schodki, które prowadziły
do domu zapadały się, dach był stary i nierówny, brakowało mu dachówek. Obok znajdowała się stara, drewniana,
poniszczała studnia W dobrym stanie utrzymała się jedynie czerwona cegła, z
której zbudowano dom. Słońce, które powoli zanikało za horyzontem odbijało się stłuczonej
szyby w oknie domu. Mimo, że Luisa bała się być tam sama, podeszła do drzwi.
Wyciągnęła rękę i pewnym gestem złapała masywną klamkę, jednocześnie bojąc się,
że w domu zastanie jakiegoś domownika, który żyje na tym pustkowiu, odcięty od
świata, niebezpieczny, czekający na ofiarę. Serce biło jej szybciej i nagle
poczuła przypływ adrenaliny i dreszcz przechodzący przez całe jej ciało. Miała
ochotę wrócić do domu, zwłaszcza, że Słońce zniknęło już za horyzontem.
Nacisnęła klamkę, jednak drzwi były zamknięte. Jedynie dziurka od klucza mogła
zdradzić, co jest w środku. Luisa pochyliła się do drzwi i jednym okiem wpatrywała
się w okrojony obraz wnętrza. W środku było pusto i brudno. Widać było kłęby
kurzu i wielkie pajęczyny zwisające z sufitu. Po prawej stronie domu znajdowały
się schody, prowadzące prawdopodobnie na strych, jednak ich górna część
zniknęła w mroku domu. Na wprost można było ujrzeć stary, kaflowy piecyk
kuchenny.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)