poniedziałek, 22 października 2018

Zimowe noce

Obudził ją listopadowy chłód docierający z otwartego okna jej małego saloniku. Długie firany powiewały majestatycznie w srebrzystym świetle księżyca. Zawsze podczas pełni słychać było wycie wilków docierające z pobliskiego lasu. W noce zimne i samotne jak te, myśl o byciu samej w starym, ogromnym domu przyprawiała ją o dreszcze.  Od lat mieszkała sama. Jedyną żywą istotą w jej domu był Lucyfer- stary, czarny kocur, który widział tylko na jedno oko. Luiza wstała z łóżka i pospiesznie zamknęła okno czując jak zimno przeszywa jej całe ciało, ubrane w cienką koszulę nocną. Podczas bezsennych nocy, które nawracają od czasów tragedii, podziwianie widoku zza okna było jej ulubioną rozrywką. Zarzuciła na siebie gruby, welurowy szlafrok i jak zwykła to robić w dzieciństwie, wdrapała się na parapet i oglądała gwiazdy. Tej nocy jednak wszystko utonęło w kłębach gęstej mgły, unoszącej się nad lasem i nad polami. 

W cichym zakątku swojego domu, pod osłoną mglistej nocy Luiza sięgnęła pamięcią do lat kiedy była tu jeszcze z mężem. Piękny czas jej młodości, wypełniony ciepłem i miłością do mężczyzny zamienił się w pustkę i tęsknotę. Dobrze pamięta jego spokojny ton głosu, który budził ją o poranku i jego ciepłe dłonie, którymi ogrzewał jej zawsze zmarznięte palce. Uwielbiała zimowe dni, kiedy wspólnie przygotowywali się do Bożego Narodzenia, kiedy w domu unosił się zapach domowych ciasteczek, albo wspólne, leniwe wieczory na kanapie przy lampce wina. Nie mogła znieść myśli, że nie ma go przy niej. Ilekroć kobieta rozpamiętywała swojego męża, jej serce ściskał żal i tęsknota, której nie można było zaspokoić w żaden sposób, a przed oczyma miała tylko widmo samotności. Nie dopuszczała do siebie myśli, że inny mężczyzna mógłby zastąpić Aleksego. Wpatrując się w tajemniczy krajobraz zza oszronionej szyby, kobieta zdała sobie sprawę, że i tej nocy nawiedził ją przeraźliwy płacz dziecka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz