Kiedy Luisa usłyszała tę
historię, powoli zaczęła kojarzyć ze sobą fakty. Zrozumiała, że duch, który
wypędził rodzinę z domu, może być duchem dziecka, które zostało porwane. Luisa
rozumiała ten płacz jako próbę wołania o pomoc. Wiele razy słyszała podobne
historie. Być może ciało małej Gertrudy nie zostało pochowane a jej duch błąka
się na ziemi. Luiza natychmiast chciała odwiedzić ten dom razem z Aleksem.
Kiedy opadły wszystkie te emocje do głowy Luizy dobijała się tylko jeszcze
jedna myśl, dlaczego gonił ją ten mężczyzna w lesie? Kobieta nadal czuła się
zagrożona, mimo, że przebywała teraz u boku młodego mężczyzny. Mimo, że dręczyła
ją ta myśl, nie mogła teraz zrezygnować z rozwiązania dręczącego ją w nocy
koszmaru. Czuła, że coś wisi w powietrzu, dlatego czym prędzej opuściła dom
Aleksa i razem ruszyli w stronę lasu. Nie było tam innej drogi oprócz przejścia
przez ogromne, zaśnieżone pole. W oddali widać było znajomą chatkę. Śnieg tego
roku zaskoczył wszystkich, sypał, nie mając zamiaru przestać. Biały puch sięgał
im do kolan. Mimo, że Aleks, nie do końca był przekonany pomysłem nowo poznanej
kobiety, nie chciał jej zostawić samej i towarzyszył jej przez drogę, czując jak
już przemakają mu buty. Luisa wyglądała na bardzo zdeterminowaną i odważną.
Mimo, że nie znali się długo te cechy Luizy przyciągały Aleksa, coraz bardziej widział w
niej kobietę, która spełniała jego oczekiwania, bowiem od wielu lat prowadził
życie samotnego mężczyzny. Jego żona zostawiła go kiedy dowiedziała się, że jej
mąż nie może mieć dzieci. Aleks nie wiedział wtedy jeszcze, że Luisa borykała
się niegdyś z tym samym problemem, jeszcze kiedy żył jej mąż. Mimo, że oboje zmokli
w śnieżnej zamieci, idąc razem, czuli się dobrze, jakby wiedzieli, że coś dobrego
może wyniknąć z tej dziwnej znajomości…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz